Zgromadzenie Sióstr Służebniczek
Prowincja Tarnowska
Zgromadzenia Sióstr Służebniczek
Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej
Slajd 1 Slajd 2 Slajd 3 Slajd 4

Sł. B. S. Hiacynta Lula

Pobyt w Zgromadzeniu S. Hiacynty związany był ściśle z domem w Tarnowie przy ul. Mościckiego (dawniej ul. Chyszowska), gdzie przybyła po zakończeniu kanonicznego roku nowicjatu. Pracowała  tutaj w charakterze wychowawczyni sierot. Dnia 20 czerwca 1937 r. powróciła do Starej Wsi na dokończenie nowicjatu. 29 sierpnia 1937 w domu generalnym w Starej Wsi złożyła pierwsze śluby i powróciła  do Tarnowa 12 września 1937 r.

hiacynta-lula

W tarnowskiej wspólnocie s. Hiacynta przebywała prawie trzy i pół roku, dobrze wywiązując się ze swoich obowiązków. W czasie, gdy sługa Boża była wychowawczynią sierot, w kronice domu kilkakrotnie przełożona odnotowała, że nie ma kłopotów wychowawczych z dziećmi . Sieroty w tarnowskim domu tworzyły z siostrami jakby jedną „rodzinę”: wspólnie przeżywały święta, pracowały, troszczyły się o dom. W wychowaniu zwracano szczególną uwagę na stronę religijną, kształtującą zasady moralne dziewcząt. Siostry troszczyły się, aby podopieczne ukończyły szkołę zgodnie z zainteresowaniami i uzdolnieniami, a w domu przekazywały im bogactwo kultury ojczystej i tradycji chrześcijańskiej. S. Hiacynta chętnie włączała się także w inne prace, a w razie potrzeby zastępowała siostrę w ochronce . Od 2 lipca - 14 sierpnia 1939 r., wraz z s. Leonardą Hemon prowadziła kolonię dla dzieci w Jastrząbce Nowej, sprawując opiekę nad 54 dziećmi - z sierocińca i z ochronki (od 1 do 7 sierpnia odprawiła w Staniątkach rekolekcje, skąd wróciła jeszcze na kilka dni do Jastrząbki) .17 czerwca 1940 r., na polecenie przełożonej generalnej, wyjechała do Starej Wsi.

Drugi pobyt s. Hiacynty w Tarnowie związany jest z jej męczeńską drogą.  Na początku marca 1943 r. (dokładna data nie została ustalona) Sługa Boża z polecenia przełożonej pojechała do Jasła, towarzysząc w drodze do lekarza chorej nauczycielce z Jasionowa. Kiedy wychodziła z apteki, została zatrzymana przez hitlerowców. Bezpośrednim dowodem „winy” był list od Jadwigi Garlickiej, który miała przy sobie, a już wcześniej przechwycono na poczcie kartkę z podziękowaniem „za opiekę nad mężem”.  Po kilkutygodniowym pobycie w więzieniu gestapo w Jaśle została przewieziona do Tarnowa.

Elżbieta Staniszewska, koleżanka sługi Bożej z lat szkolnych, potwierdza, że tak jak wcześniej w Jaśle, tak i również w tarnowskim więzieniu s. Hiacynta doznała dotkliwych cierpień fizycznych i moralnych, bowiem torturami chciano wymusić na niej zeznania obciążające inne osoby: „W więzieniu w Tarnowie siostra Hiacynta przebywała razem z moją kuzynką Marią Polakową, zamieszkałą w Tarnowie, ul. Czerwonego Krzyża 2. Od kuzynki Marii Polakowej dowiedziałam się, że gdy wezwano Joannę na zeznanie, po którym sama do celi nie przyszła, bo tak była skatowana i krwią zbroczona, nikt się już od niej nie dowiedział nic, bo była nieprzytomna. Na drugi dzień do celi przysłano jej świeckie ubranie, a zakonne oddała” .

Brat s. Hiacynty -  Józef Lula przebywał również  w tarnowskim więzieniu w celi nr 7, natomiast sługa Boża – w sąsiedniej celi nr 8. Świadectwo, które utrwalił w pamiętnikach i wielokrotnie opowiadał potwierdza, że sługa Boża w pełni świadoma była czekających ją dalszych cierpień i niebezpieczeństwa śmierci. Słowa gotowości na męczeństwo wypowiedziała nie tylko w sytuacji domniemanego zagrożenia, ale już po długotrwałych, niezwykle bolesnych więziennych doświadczeniach. Potwierdziła, że wszystkie zarzuty w związku z pomocą majorowi Garlickiemu wzięła na siebie i jako osoba zakonna, która „na ziemi nie ma nic do stracenia” jest gotowa na wszystko, co może ją spotkać: „Moja rozmowa z siostrą w celi więziennej była dobrze słyszalna. Cela nr 7 i cela nr 8 miały wspólny kanał kominowy - o tym opowiedział nam strażnik więzienny. Był z pobliskiej okolicy bardzo życzliwie ustosunkowany do tych więźniów, którzy mieli sprawy polityczne, a więzienie było tylko etapem przejściowym - a dalszy etap, to obóz koncentracyjny Oświęcim. (...) Najpierw zapytała mnie, czy mam sprawę zakończoną i czy podpisałem życiorys, bo to jest ważne? Moja sprawa - mówi siostra - przeznaczona jest na Wydział Polityczny w Oświęcimiu. Jakby przeczuwała, że tam rozstrzygnie się jej los. Zadowolona była, że będę miał szansę wrócić z obozu. A dla mnie - opowiada - jestem samotna i jestem przygotowana na wszystko, co mnie spotka w Oświęcimiu”.  Zapewnienie, że przeżyje wojnę, stanowiło dla Józefa Luli źródło nadziei na przetrwanie najtrudniejszych chwil w obozach.

S. Hiacynta Lula wymieniona jest wśród kobiet z transportu przybyłego do Auschwitz 30 czerwca 1943 r.Droga z Tarnowa prowadziła przez Kraków, gdzie po raz ostatni spotkała się ze swoją siostrą Wiktorią, która wraz z dziećmi zdołała przedostać się do więziennego wagonu. Eugenia Bielczyńska i Jan Dacyl, którzy jako dzieci towarzyszyli swojej matce w tym niemal desperackim czynie (eleganckim strojem i pewnym zachowaniem zasugerowała strażnikom, że jest Niemką) wspominają, że ich ciotka, sługa Boża s. Hiacynta, także wobec swojej siostry wyraziła gotowość na śmierć. Była niezwykle opanowana i spokojna.

W Auschwitz – Birkenau oznaczono ją numerem 47624. Dnia 8 września 1943 r. została stracona w obozie 

 wiecej o s. Haicyncie: www.sluzebniczkiNMP.pl

 

 
Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej