/Łk 1, 39-45/
"Błogosłaiona jesteś między niewiastami"
Przeżywamy dziś już czwartą – ostatnią niedzielę Adwentu. Boże Narodzenie coraz bliżej.
W Ewangelii widzimy Maryję idącą z POŚPIECHEM do swej krewnej Elżbiety. Rozważając dzisiejszy fragment, zatrzymuje słowo: POŚPIECH. Co ono właściwie znaczy? Wydaje się być bardzo dobrze znane każdemu z nas i dość często używane. Ciągle, narzekamy na brak czasu, śpieszymy się. Ale właściwie po co i gdzie? Warto się dziś zastanowić, jak to jest w moim życiu? Od samego rana pośpiech… by zdążyć do pracy, szkoły, na umówioną wizytę, z projektami, pisaniem pracy, codziennymi obowiązkami… . Jednak pośpiech Maryi zdaje się być innym pośpiechem. Ona spieszy, by pomóc, by służyć, by być blisko krewnej, która będzie jej teraz potrzebować. Ale w tym pośpiechu może też się kryć pragnienie bycia samą z tajemnicą, którą zwiastował Jej anioł. Może spieszy, by odejść, przemyśleć, rozważyć w sercu? Może śpieszy, by podzielić się tym, co Ją spotkało? Ewangelia nam tego nie tłumaczy. Wiemy, że poszła z pośpiechem, a w chwili dotarcia na miejsce, Jan poruszył się z radości w łonie Elżbiety. Wiemy też, że została tam ok. 3 miesięcy, a potem wróciła.
A ja? Dokąd się dziś śpieszę? Może jeszcze wiele spraw jest nie do końca ogarniętych przed świętami, jeszcze trzeba to i tamto… . Ale czy jest we mnie pośpiech, który popchnie mnie do szukania Boga? Do wyruszenia, może w samotną drogę, drogę służby, dostrzegania potrzeb drugiego człowieka, by w tym wszystkim w końcu odnaleźć sens i chwilę wytchnienia? Czy śpieszę, by odczytać Boże znaki, Boże działanie w moim życiu?
Może warto dziś się zatrzymać i swój pośpiech troszkę przekierować – z zabiegania o sprawy doczesne, na sprawy Boże, na Jego tajemnice objawiające się w mojej codzienności.
s.Barbara
Pobierz jako PDF